8 mar 2014

42.The Call

                   "Też cię kocham"



"Jeszcze jeeeeddddeeennn" Tia wysyczała przez zaciśnięte zęby na tyle głośno, aby przekrzyczeć dudniącą klubową muzykę. Przewróciłam oczami; nie jestem jeszcze dość pijana. Chwyciła mnie za rękę i wciągnęła w tłum. 

"Poważnie Nina, nie widziałam cię ponad dwa tygodnie, a przed tym miałaś wypadek. Chcę z tobą spędzić trochę czasu, więc proszę wyluzuj" uderzyła mnie w moje odkryte przedramię. Westchnęłam.
"Dobrze" wyciągnęłam dłoń i wręczyła mi kieliszek.


--


"Nie-nie-nie czuję mojej twarzy Tiaaa" wybełkotałam do niej; jedną ręką opierałam się o jej ramie, potykając się o próg taksówki, z na wpół pusta butelką wódki w drugiej dłoni.
"Dokąd panie zawieść?" usłyszałam męski głos z przedniego siedzenia samochodu.
"Do doooommmuuu proszę" chlapnęłam bez namysłu. Tia wybuchnęła histerycznym śmiechem, zanim podała kierowcy adres. 
"Straaasznie za tobą tęskniłam" złapała moją twarz i wykrzywiła usta w fałszywy pijany uśmieszek. Zachichotałam wydając dźwięk dławienia się. Tia wybuchnęła śmiechem. Czuję jak wszystko wiruje, a wszystkie moje kończyny są rozgrzane; naprawdę jestem pijana. Przetrząsnęłam torebkę w poszukiwaniu telefonu. Wyjęłam go i spojrzałam na rozmyty ekran. Zamrugałam trzy razy i skupiłam wzrok na czerwonych plamach pojawiających się na całym telefonie. Spojrzałam na godzinę: 4:08 nad ranem.
"Kuuurrrwwaaa" przeklęłam na głos.
"Cooo?" zapytała Tia z udawanym brytyjskim akcentem... brytyjski akcent... O kurwa Harry; on mnie zabije. Jak mogłam zapomnieć napisać albo zadzwonić do niego; moje pijane myśli przejęły nade mną kontrolę i przyłapałam siebie na wybieraniu jego numeru.

"Nina" srogi zły brytyjski chłopak odebrał; wciąż nie śpi. Kurwa. Chwila, tam jest wieczór, odprężyłam się.
"Hejjjjooooo" zachichotałam, próbując przełamać napięcie rosnące pomiędzy nami. 
"Jesteś pijana?" zapytał zbulwersowany.
"Trrrrooochęęę" wymamrotałam i odwróciłam się  łapiąc kontakt z rozbawioną Tią. Moje ciało zatrzęsło się, gdy próbowałam ukryć śmiech.
"Trochę? Kurwa, u ciebie jest czwarta nad ranem. Nie słyszałem cię przez wiele godzin . Wszyscy wydzwanialiśmy do ciebie non stop, a ty nie odbierałaś. Jak dużo wypiłaś?" krzykał do telefonu.
"Dużo..." skrzywiłam się z nerwów.
"Mówiłem ci, że nie ma mnie tam, żeby cię pilnować i opiekować się tobą" 
"Nie musisz mnie pilnować Harreh. Też jestem dorosłaaaa i byłam bezpiecznaaaa" zachichotałam na słowa, które właśnie wypowiedziałam i usłyszałam, jak Harry bierze trzy głębokie wdechy.
"Nieważne, kończę, cześć"  został a linii oczekując mojej reakcji. Nie wiem, co powiedzieć. Nie chcę, żeby się na mnie złościł.
"Przepraszam, kocham cię, cześć" usłyszałam westchnienie.
"Tez cię kocham" dodał ponuro. Dojechaliśmy pod mieszkanie.
"Jestem już w domu, zadzwonię później" rozłączyłam się.


---

Ciepłe promienie słoneczne nieprzyjemnie powitały moje oczy wraz z kacowym bólem głowy. Przekręciłam się i spojrzałam na zegarek stojący na kasliku. Jest 9:04. O kurwa moje pierwsze zajęcia rozpoczynają się o 9:30. Raptownie wstałam, zbyt szybko dla mojego osłabionego ciała. Cofnęłam się i westchnęłam.

"Tia" zawołałam ją, kiedy opuściłam pokój. Opadła na kanapę wydając przerażający odgłos. Nieudolnie zaśmiałam się.
"Nie.Śmiej.Się.Ze.Mnie.Umieram." powiedziała wyraźnie oddzielając każde słowo.
"Mam dzisiaj szkołę i trening, więc nie będzie mnie do 18:30" 
"Baw się dobrze, powodzenia, cześć" pomachała dłonią lekceważąco i odwróciła się na kanapie plecami do  mnie. Wślizgnęłam się do kuchni i postawiłam wodę na kawę.
"Kawa?" zauważyłam jak głowa Tia unosi się. Przytaknęłam i posłałam jej wielki uśmiech kota z Cheshire* [brytyjski idiom], gdy weszła do kuchni.
"Był Harry zły na ciebie?" zapytała masując swoje skronie.
"Trochę. Bardziej przez to, ze nie skontaktowałam się z nim"
"Kiedy się z nim zobaczysz?"
Przełknęłam gulę tworząca się w moim gardle. Wzruszyłam ramionami.
"Nie wiem, wkrótce; mam nadzieję" moje dłonie odnalazły małe 'H' opadające na moja szyję i wzięłam głęboki wdech.
Wróciłam do mojego pokoju i założyłam odpowiednie na kaca ubranie. Obejrzałam się w lustrze, zanim opuściłam mój pokój. Boże, wyglądam katastroficzne.

Poczułam pobudzający zapach świeżo parzonej kawy i wlałam trochę płynu do kubka podróżnego.


Z PUNKTU WIDZENIA HARRY`EGO


"Więc Harry kim jest ta piękna dziewczyna?" podniosłem wzrok,a dziennikarz pokazał zdjęcie Niny i moje na małym ekranie. Czułem jak mały uśmiech pojawia się na mojej twarzy.
"Taa Harry, kim ona jest?" Louis mrugnął do mnie i trącił mnie w ramie.
"To moja dziewczyna" odpowiedziałem.
"Amerykańska dziewczyna?" skinąłem głowa; mówiąc o niej sprawia, że jeszcze bardziej za nią tęsknie.
"Więc myślisz, że dobrze się bawi bez ciebie po powrocie do Ameryki?" zmrużyłem oczy. Co to za dziwne pytanie? Dziwne uczucie zaczęło narastać w moim brzuchu, gdy inne zdjęcie pojawiło się na ekranie; ona i Tia wychodzące z klubu, wyraźnie pijane.
Wydobyłem z siebie niekomfortowy śmiech.
"Wyraźnie dobrze się bawi, to był jej pierwszy dzień po powrocie" dziennikarz był zadowolony z mojej odpowiedzi i zwrócił uwagę na Liama i ciążę.

"Więc Niall wygląda na to, że jesteś jako jedyny singlem?"
"Tak, jestem singlem" Niall rozbłysł.
"Masz kogoś na oku?" spojrzałem na Nialla i czułem jak moja twarz twardnieje. 
 "O tak jasne" Niall odpowiedział od niechcenia wpatrując się we mnie.
-
"Kogo masz na oku Niall?" przechyliłem głowę na bok i zapytałem, gdy siedzieliśmy w samochodzie.
"Dziewczynę" bezczelnie odpowiedział, rozglądając się po nieoświeconych twarzach.
"Tak? Jak ma na imię?" dopytywałem zbyt podniesionym głosem.
"Zamknij się Harry"
"Ona jest moja" warknąłem.
"Przegapiliśmy coś?" Liam zapytał zdezorientowany.
"Och, daj spokój. Niall zakochał się w Ninie. Powiedział jej to w szpitalu, kiedy Dani była chora" usłyszałem jak co najmniej cztery osoby wstrzymały oddech.


Z PUNKTU WIDZENIA NINY


Walczyłam ze sobą, aby utrzymać otwarte oczy jeszcze przez ostatnie dwadzieścia minut lekcji.
"Nina" usłyszałam dłoń uderzającą w moja ławkę. Wzdrygnęłam się i wyprostowałam na siedzeniu.
"Twój esej na temat wpływu gazów cieplarnianych na środowisko jest bez zarzutu" profesor posłał mi duży uśmiech. Zamrugałam trzy razy, zanim udzieliłam odpowiedzi.
"Dziękuje"
"Spojrzałem na twoje dokumenty. Masz duże doświadczenie w grze w piłkę nożną. Widzimy się na dzisiejszym treningu?" O kurwa mam dzisiaj trening. Przytaknęłam.
"Tak z pewnością" usłyszałam dźwięk dzwonka. Posłałam nauczycielowi uśmiech, zanim ulotniłam się z klasy.

Wyjęłam telefon. Nie rozmawiałam z Harry`m cały dzień. Żadnych telefonów, żadnych wiadomości, nic.
Szybko wybrałam jego numer, a on odebrał po pierwszym sygnale.
"Cześć skarbie" uśmiechnęłam się, gdy motyle rozbudziły się w moim brzuchu.
"Jak minął ci dzień?" zapytałam.
"Dobrze, oh z wyjątkiem obrazu zdjęcia pijanej ciebie i Tia krążącym po całym internecie" słyszałam jego gniew; westchnęłam.
"Przepraszam; powinnam już kończyć" 
"Dlaczego?"
"Ponieważ kłócimy się za każdym razem, gdy rozmawiamy" powiedziałam trochę zbyt szorstko.
"Po prostu tęsknie za tobą" słyszałam ból w jego głosie.
"Tęsknię" usłyszałam jego śmiech.
"Muszę kończyć kochanie, zadzwonię później" rozłączył się, a ja skrzywiłam się. zrywamy, nasze rozmowy nie trwają dłużej niż trzy minuty. Odrzuciłam od siebie mroczne myśli i skupiłam się na piłce nożnej.

Biegnę przez dziedziniec kampusu i wchodzę do damskiej szatni. Spojrzałam na 46 dziewczyn, które posyłały mi groźne spojrzenia. Znalazłam pusty kąt i przebrałam się.
"Hej jestem Penelopa" Bardzo wysoka brunetka wyciągnęła do mnie dłoń; potrząsnęłam nią.
"Hej, jestem Nina" uśmiechnęłam się.
"Chodzisz z Harry`m Styles`em z One Direction prawda?"
"Tak, a co?"
"Dlaczego jesteś tutaj?"
"Przepraszam, nie rozumiem" skrzywiłam się.
Parsknęła na mnie śmiechem, zanim odwróciła się ode mnie. Wgapiałam się w nią, gdy odchodziła. Jaki ona ma problem?


-


"W porządku, zróbcie cztery okrążenia" Trener krzyknął do nas, gdy opuściłyśmy szatnię. Zauważyłam, ze jest wysoki, około wzrostu Harry`ego, o żywo niebieskich oczach i jest po dwudziestce. Jego sylwetka jest nieskazitelna.

Gdy tylko zaczęłam biec, poczułam sprzeciw mojego ciała; wszystko mnie boli. Przebiegłyśmy cztery okrążenia i zaskakująco ukończyłam jako pierwsza.
-

"Dobra robota dziewczyny!" Luke, trener krzyknął na zakończenie treningu. Przebrałam się z powrotem w moje ubrania i postanowiłam wrócić do domu.

"Cześć Nina" usłyszałam wołanie męskiego głosu.
"Cześć trenerze" uśmiechnęłam się, gdy dogonił mnie.
"Jesteś niesamowitym graczem"
Uśmiechnęłam się "Dzięki"
"Nie stresuj się tym, czy będziesz w drużynie, z pewnością masz miejsce" poklepał mnie w ramię i wrócił na boisko.


-


"Tia?" krzyknęłam, gdy dostałam się do mieszkania. weszłam do salonu i dostrzegłam ją śpiąca na kanapie. Uśmiechnęłam się i okryłam ją kocem.
Mój telefon zawibrował.
"Halo" odpowiedziałam cicho, wycofując się z salonu, aby nie obudzić Tia.
"Halo, czy to Nina Vinci?" nieprzyjazny głos zabrzmiał z drugiej strony linii.
"Tak to ona"
"Pani Vinci, jestem detektyw Millar z wydziału policji w Kalifornii. Mam kilka informacji na temat pani rodziców" zamarłam.
"Moi rodzice zostali uznani za nieżywych ponad 6 lat temu"
"Natknęliśmy się na kilka ich wartościowych rzeczy i myślę, że musi pani to zobaczyć. Również znaleźliśmy testament. Nie mogę udzielić przez telefon więcej informacji o tych przedmiotach i testamencie. Dobrze by było, gdybyśmy się spotkali i wtedy porozmawiali. Jest pani w stanie przylecieć do Kalifornii w przyszłym tygodniu? Zapłacimy za bilet" W myślach przewertowałam mój kalendarz. W przyszłym tygodniu mamy pięciodniową przerwę.
"Nie mogę podjąć żadnej oficjalnej decyzji w tej chwili, ale prawdopodobnie będę mogła przylecieć w czwartek i zostać do niedzieli" odpowiedziałam nerwowo.
"Dziękuję pani Vinci. Czekam na nasze spotkanie"
-
"Nina jesteś w domu?"  usłyszałam wołanie Tia, kiedy wyszłam z kuchni.
"Tak, tu jestem" zabrzmiał dzwonek do drzwi.
"Otworzę" krzyknęłam. To pewnie tata, chcący dowiedzieć się czegoś o treningu.
Nacisnęłam guzik.
"Cześć, wejdź" powiedziałam nie pytając kto tam. W ciągu 15 sekund rozległo się pukanie do drzwi. Otworzyłam.
"Niall?!" wgapiałam się w blond irlandzkiego chłopaka stojącego naprzeciwko mnie. Moja szczęka opadła.

NOTES:


Nowyyy rozdział!!!
Miałam go dodać dopiero w poniedziałek, ale z racji tego, że udało mi się przetłumaczyć dzisiaj jeszcze jeden postanowiłam, ze będzie to taki mój prezent dla was z okazji Dnia Kobiet ; ) A co tam, zaszalejmy xD
Wgl pochwalę się wam, że dzisiaj rano brat mnie obudził i dał mi różę i czekoladę... Ja takie woow i zdziwko, że się tak wysilił xD  Teraz jaram się moją różą, bo od kolegów z klasy nie miałam na co liczyć, bo ich jest dwóch, a dziewczyn 29 hah xD 
Nie przedłużając, kolejnego rozdziału spodziewajcie się w przyszły weekend ;)

@Marvelouiss

4 komentarze:

  1. Rozdział jest świetny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. awh wszystkiego naj naj ♥♥♥ wspaniały rozdział ;)
    @Milllisweet

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo woooowww;D nie spodziewałam się w ogóle tam Nialla...o co chodzi?!;) jestem strasznie ciekawa hah ...myślę, że niedługo zjawi się również Harry...;) ale ciii...bo sie wyda ahhaha ;)
    Czekam z niecierpliwością na nowy i naj naj z okazji dnia kobiet...spóźniony, ale co tam hah;)
    @Best_faan_ever

    OdpowiedzUsuń
  4. [SPAM] Proszę przeczytaj! :)
    Każde wydarzenie ma gdzieś swój początek. Życie człowieka zaczyna się przy narodzinach – najczęściej w szpitalu. A gdzie zaczyna się historia naszych bohaterek? Zbliża się weekend majowy, Rose dostaje list i razem ze swoja przyjaciółką Leną lecą do Londynu. Dokładnie poznają tam pięciu chłopaków. Czas mija bardzo szybko, nadchodzi czas powrotu, lecz już na wakacjach jedna z nich ponownie tam wraca. Powstają nowe głębokie uczucia, niektóre z tajemnic zostają rozwiązane.
    Co się stanie, gdy jedna z dziewczyn będzie uczestniczyła w wypadku samochodowym? Co się z nią stanie?
    Co łączy Harrego i Rose? Czy ich związek będzie miał wpływ na uczucie dziewczyny do Louisa?
    Czy między Leną a Zaynem pojawi się kiedyś coś więcej? I jaki wpływ będzie miał na to Kuba?
    Czy amnezja może coś zmienić? Czy człowiek może żyć z tym tak jak wcześniej?

    Jeśli szukasz opowiadanie, w którym przeczytasz o wielu zabawnych momentach to dobrze trafiłeś! Zapewniam, że to nie będzie historia, w której bohaterowie już w pierwszym rozdziale będą w sobie szaleńczo zakochani, dla miłości potrzeba trochę czasu.

    Może pierwsze rozdziały nie będą najlepszej jakości, ale muszę przyznać, że to co jest teraz publikowane (Rozdział XXXIII) wygląda o wiele lepiej! Człowiek uczy się na własnych błędach i poprawia to, co jest nie do końca dopracowane.

    Masz ochotę na blog, w którym posty dodawane są systematycznie? Odpowiadają ci rozdziały dodawane w każdy piątek miesiąca? Jeśli tak, to serdecznie zapraszam!
    http://ill-look-after-you.blogspot.com/
    I oczywiście zachęcam do czytanie i komentowania :-)

    OdpowiedzUsuń